Wyjazd na Bałkany był tak naprawdę początkiem naszych podróży. Co prawda wcześniej byliśmy razem w Sztokholmie i na Ukrainie, parę razy w górach, ale to były krótkie wypady. Teraz już nie wszystkie rzeczy zmieściły się w bagażniku skody felicii… Teraz to będzie prawdziwa zagranica….

Przeczytaj pierwszą część wpisu: wyjazd  na Bałkany – Budapeszt, Belgrad, Sarajewo

Jedziemy dalej: Czarnogóra

Z Sarajewa jedziemy do Czarnogóry. Ku naszemu zdziwieniu droga o oznaczeniu „E762” miewa odcinki szutrowe i jest tak wąska, że wymijanie się z licznymi autobusami wymaga zjazdu na pobocze. Ale ruch nie jest duży, kilometry wpadają więc w miarę sprawnie. Z kanionu rzeki Pivy skręcamy w stronę Żabljaka na niedawno wyasfaltowaną drogę przez przełęcz Sedlo. Trasa ta okazuje się najbardziej fascynującą z dotąd pokonanych przez nas dróg. Pierwszy raz w życiu widzimy nawroty i skrzyżowania wewnątrz tuneli wykutych w skale, które – co ważne – nie mają wybetonowanych ścian, przez co bardzo trzeba uważać na kamienie leżące na drodze. Wcale nie przeszkadza nam, że nie da się jechać szybko – widoki, mimo chmur, są niesamowite. Swoją drogą nasza skoda felicia nadaje się na takie drogi znakomicie, bo nie jest zbyt duża i naprawdę dobrze się prowadzi, sprzyja jej również niska temperatura, dzięki której silnik się nie przegrzewa 🙂

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

Pogoda nie sprzyja za to biwakowaniu – znajdujemy więc nocleg u bardzo sympatycznego Serba Slobodana, który, przedstawiając się, zastrzega, że nie jest Slobodanem Miloševiciem. Czyli spoko. Żeby nas przekonać, polewa rakiję z plastikowej butelki. Też spoko. Zwłaszcza spoko okazuje się być widok następnego dnia, kiedy nie było już chmur – z okna naszego pokoju na poddaszu widzimy Bobotov Kuk bez żadnej chmurki. Dowiadujemy się, że Slobodan na śniadanie spożywa tylko kawę z rakiją, zapewniając przy tym, że za 15 EUR może nas podrzucić na przełęcz, z której zejdziemy sobie ciekawszym szlakiem do domu.

Ani cena, ani jazda po alkoholu nam się nie uśmiechają, zgodnie z planem gonimy więc skodę na przełęcz. Z przełęczy udajemy się na Bobotov Kuk, który od najwyższego szczytu Czarnogóry, Zlej Kolaty, jest niższy o zaledwie 11 metrów. Towarzyszy nam spora ekipa z Rumunii, z którą miło się gawędzi i wymienia doświadczeniami. W ogóle cała ta górska wycieczka okazuje się bardzo miła. Zresztą w tak doskonałą pogodę i w tak pięknych górach po prostu nie mogło być inaczej – patrz zdjęcia 🙂

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

Durmitor wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

Nad morze!

Z Durmitoru kierujemy się nad morze. Z wielu nadmorskich miejscowości wybieramy tę o nazwie Sveti Stefan i camping „Crvna Glavica”. Camping okazuje się być zdecydowanie poniżej dzisiejszych standardów (brak ciepłej wody, prysznice na zewnątrz ze skromnymi kotarkami, toalety typu „dziura w ziemi”…), za to plaże, którymi dysponuje, są super – krystalicznie czysta woda i skały, z których można do niej wskakiwać. Niedaleko campingu znajduje się sama wyspa Sveti Stefan, a na niej superdrogie hotele. Sama plaża przy wyspie robi wrażenie cenami – wstęp kosztuje 50 euro! Wokół praktycznie sami bogaci Rosjanie. Specyficzny klimat. Zdecydowanie wolimy naszą plażę przy campingu 🙂

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

Fizycznie wypoczęci, jednak mentalnie zmęczeni warunkami zastanymi na campingu, ruszamy na północ. Zwiedzamy Budvę, Kotor, Perast i Herceg Novi. Miejscowości te są totalnie turystyczne – w każdym przewodniku można przeczytać znacznie więcej, niż my zobaczyliśmy, zatem darujmy sobie ich opis 😉 W każdym razie brzydkie nie są, Kotor nawet zapiera dech w piersiach, ale nasze tempo okazuje się zdecydowanie zbyt szybkie. Lepiej byłoby rozłożyć sobie to zwiedzanie na co najmniej 2-3 dni. Ba, co bardziej wytrwali z naszych rodaków potrafią nawet udać się do Czarnogóry na dwutygodniowy wywczas!

Ale jedziemy dalej, do Chorwacji

Dubrownik. Jeszcze przed erą „Gry o tron”, a jednak już tak bardzo zatłoczony i tak drogi, że wolelibyśmy pominąć ten fragment naszej podróży. Na szczęście pobliski camping „Pod Maslinom” w Orašacu oferuje naprawdę dobre warunki. Poza Dubrownikiem czujemy się jak w domu, a w dodatku o poranku wokół naszego namiotu ujrzeliśmy grupkę polonezów i dużych fiatów na tarnogórskich rejestracjach, które uczestniczyły w Złombol Challenge. Ale cóż z tego, skoro butelka wody mineralnej kosztuje w sklepie 5 zł, a wstęp na nie oferujące niczego ciekawego mury Dubrownika bodajże 80 zł. Wracamy do Bośni 🙂

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

 

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

 

 

 

wyjazd na bałkany

Kierunek Bośnia

Granicę przekraczamy na przejściu wyposażonym w kontener, stolik i butlę LPG. Samotny pogranicznik informuje nas, że to przejście tylko dla lokalsów, ale skoro już wdrapaliśmy się felicją na tę przełęcz, to nas przepuści. Przez następne 30 km nie spotkaliśmy żadnej cywilizacji oprócz pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej. Bo mimo generalnie górzystego terenu dna dolin były tam zupełnie płaskie. Dojechaliśmy w końcu w okolice Mostaru, do miejscowości Blagaj, znanej z klasztoru Derwiszów przyklejonego do skał. Znajdujemy super warunki na kameralnym campingu „Aganovac”. Czas mija nam na zwiedzaniu wspomnianego klasztoru (super!), spacerze na pobliską twierdzę z super widokiem pod przewodnictwem lokalnego, przepięknego psa oraz… kajakowej wycieczce w górę rzeki – co akurat okazało się nienajlepszym pomysłem ze względu na niski stan wody.

O samym Mostarze nie ma się co rozpisywać, poza tym, że warto poznać sytuację tego miasta z wojny na Bałkanach, kiedy to przebiegała tam linia frontu. Skoki z mostu również robią niemałe wrażenie 🙂 Ale poza tym to komercja trudna do zniesienia…

wyjazd na bałkany

 

 

 

klasztor derwiszów - wyjazd na bałkany

 

wyjazd na bałkany

 

 

 

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany

wyjazd na bałkany


Mimo że nie przepadamy za turystyczną komercją, udajemy się teraz do Chorwackiego Władysławowa, tj. do miasta Omiš. Raz, że chcemy trochę poplażować, a dwa, że ja chcę się trochę powspinać, żeby nie tracić formy przed nadchodzącą złotą polską jesienią 😉

Omiš nie urzeka, chociaż ma kawałeczek odpicowanej starówki… Nie urzeka również tamtejsze wspinanie – najdłuższe drogi są łatwe i połogie, a w najciekawszym, przewieszonym sektorze, występuje – delikatnie mówiąc – konflikt interesów. Otóż skały są na prawo od drogi wiodącej wzdłuż rzeki, a jak to pod skałami – jest tam też trochę krzaków. Po drugiej stronie drogi są budki i podesty dla wędkarzy łowiących ryby w rzece, a raczej lagunie. Wszechobecny zapach wskazywał na to, że ktoś załatwia potrzeby fizjologiczne w bezpośrednim pobliżu skał… I taki to pewnie konflikt: wspinacze psują powietrze wędkarzom, wędkarze – wspinaczom… A szkoda, bo wspinanie jest tam naprawdę westowe.

 

W poszukiwaniu urokliwych plaż jeździliśmy za miasto, bo w Omišu  panuje beton. Ale i tak szału nie było. Zresztą na koniec wjechaliśmy ponownie do Bośni. Bihać mieliśmy praktycznie po drodze do domu (oczywiście omijając strasznie drogie chorwackie autostrady na rzecz malowniczych dróg krajowych). Zrobiliśmy tam zakupy, zjedliśmy porządny obiad i pospacerowaliśmy nad wielką i czystą rzeką Buną. I właśnie na tę rzekę musimy jeszcze kiedyś wrócić, żeby choć kawałek nią spłynąć.


Taki był początek naszych wypadów na Bałkany. Ten wyjazd na Bałkany na pewno pozostał nam w pamięci jako najbardziej klimatyczny, najbardziej malowniczy i bajkowy. I oczywiście przekonał nas do dalszych podróży na południe od Dunaju i Sawy. Dwa kolejne wyjazdy, które już za dawno nami, wciąż czekają na opisanie, a niezliczone miejsca, które jeszcze chcemy tam zobaczyć, układają się w naszych głowach w fascynujące trasy.

Wyjazd na Bałkany – spanie

Wg nas Bałkany są super z namiotem. Campingów jest mnóstwo, noce w sezonie są ciepłe. Jeśli planujecie wyjazd na Bałkany i potrzebujecie więcej namiarów na sprawdzone w Sarajewie, Blagaju i pod Dubrownikiem miejsca, piszcie!

Categories: Bałkany Miejsca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *