To nie był nasz pierwszy raz 🙂 Na Cinque Terre byliśmy ponad 2 lata temu, w szczycie sezonu. W jeden dzień zjechaliśmy wszystkie pięć miasteczek, które tworzą riwierę, czyli: Monterosso Al Mare, Vernazzę, Corniglię, Manarolę i Rio Maggiore.

Jak już się pewnie domyślacie, było to mordercze doświadczenie. W ponad 30-stopniowym upale i w tłumie turystów, naszym głównym celem było ukrywanie się przed słońcem. Chcieliśmy wykorzystać całodniową kartę na pociąg (o tym niżej) i nie bardzo był czas, żeby zobaczyć coś więcej niż główne uliczki ze sklepami i barami w każdym z miasteczek.
Nie popełniajcie naszego błędu 🙂 Pojedźcie na Cinque Terre późną jesienią na kilka dni. Teraz byliśmy w listopadzie i tak też celowalibyśmy na przyszłość. Wrzesień na pewno będzie tłoczny. Obstawiamy, że październik też. Listopad jest super. Oczywiście nie napiszemy, że wtedy będziecie na Cinque Terre sami, bo nie będziecie 🙂 Ale będzie dało się swobodnie przemieszczać. Woda będzie jeszcze ciut ciepława. Złoto-żółte winnice będą pięknie kontrastować z lazurowym morzem. Te ostatnie dwa powody przeważają nad wyjazdem wczesną wiosną, który też można byłoby na poważnie rozważać 🙂

Cinque Terre

Jak wyglądał nasz wyjazd na Cinque Terre?

Jeszcze w sierpniu kupiliśmy tanie loty z Krakowa do Pizy (niecałe 80 zł/os/2 strony) na drugą połowę listopada. Opcja z Pizą jest najdogodniejsza – jest z niej najbliżej na Cinque Terre, bo ok. 90 km (bliżej niż z Bolonii czy Bergamo). Lotnisko w Pizie położone jest prawie w centrum miasta – ok. 10-15 minut pieszo do stacji kolejowej, skąd możemy od razu pojechać na Cinque Terre (ok. 2 godzin drogi).

My jednak zdecydowaliśmy, że prześpimy jedną noc w Pizie. Poszwendamy się po mieście – całkiem przyjemnym, w sumie niewielkim i – w naszym odczuciu – bardzo spokojnym jak na Włochy. Zobaczymy Campo dei Miracoli (Plac Cudów), przytrzymamy wieżę, żeby się nie przewróciła, zjemy pizzę, a następnego dnia wypijemy espresso i pojedziemy nad morze.

Piza

Piza

Piza

Plan wykonaliśmy w 100% 🙂 Następnego dnia w południe wysiedliśmy w Vernazzy, gdzie mieliśmy zarezerwowane dwa noclegi. To mała wioska rybacka, jedna z pięciu tworzących Cinque Terre, która ucierpiała najbardziej wskutek błotnej powodzi w 2011 roku (ogromnie zniszczenia udało się usunąć w ciągu 2 kolejnych lat).

Cinque Terre Vernazza

Vernazza

To właśnie tutaj spędziliśmy najwięcej czasu. Wieczorami piliśmy wino na plaży (do kupienia koniecznie przed przyjazdem do Vernazzy – ceny win w lokalnym coopie szokują, najtańsze – 9 euro). Rano kupowaliśmy chleb, prosciutto crudo, pomidory i oliwki, robiliśmy herbatę i szliśmy zjeść nad morze. Poznaliśmy kucharza restauracji, nad którą spaliśmy i pozdrawialiśmy się codziennie po kilka razy. Spacerowaliśmy wśród winnic i opuncji, oglądając Vernazzę z prawie każdej możliwej strony i w każdym możliwym świetle 🙂 I co rano mogliśmy obserwować ją taką, jaką była, zanim stała się turystycznym hitem. Mieszkańcy spacerują z psami, kupują świeże gazety, debatują o piłce nożnej na placu pod kościołem, bawią się z dziećmi na plaży. Wszyscy się znają, nikomu się nie spieszy.

Cinque Terre Vernazza

Cinque Terre Vernazza

Cinque Terre Vernazza

Riomaggiore i Manarola

Jeden dzień spędziliśmy w Riomaggiore i Manaroli. Powłóczyliśmy się uliczkami, pospacerowaliśmy chyba po wszystkich możliwych nadmorskich ścieżkach i tarasach. W Riomaggiore nie ma plaży, ale są nadmorskie skały, na których spokojnie można rozłożyć się z ręcznikami. Z niektórych można też poskakać do wody. Były tak nagrzane, że spokojnie można byłoby siedzieć w bikini 🙂

Cinque Terre Riomaggiore

Cinque Terre Riomaggiore

Wygrzani i napromieniowani pojechaliśmy do Manaroli – miasteczka z malowniczym cypelkiem, którego obowiązkowo robi się fotę o zachodzie słońca, kiedy słońce odbija się w fasadach i szybach kolorowych kamienic. Ale zanim tam dotarliśmy, wysiadając z pociągu, poszliśmy w zupełnie przeciwną stronę niż wszyscy – zamiast w dół do morza, ruszyliśmy w górę. Trafiliśmy na jedną ze ścieżek, prowadzącą w stronę Volastry z super widokami na winnice, góry, morze i cypelek Manaroli. BARDZO polecamy!

Cinque Terre Manarola

Cinque Terre Manarola

Nie szliśmy aż do samej Volastry, bo było już dość późno. Ale odkryliśmy, że na tym samym zboczu góry, na którym zaczyna się ścieżka, mieszkańcy co roku tworzą gigantyczną, iluminowaną szopkę bożonarodzeniową. Naturalnych rozmiarów figury układają na różnych wysokościach, a na samym szczycie jest stajenka. Kiedy tam byliśmy, akurat część figur była już ustawiona, co z daleka wygląda jak strachy na wróble. Ale jak wygooglacie sobie Manarola Presepe (z wł. szopka) zobaczycie, jak ekstra to musi to wyglądać w grudniu.

Cinque Terre Manarola Presepe

Cinque Terre Manarola

Ostatnie przedpołudnie na Cinque Terre spędziliśmy na plaży w Vernazzy, Piotrek skusił się na kąpiel 🙂 Popołudniu pojechaliśmy do Pizy, a wieczorem mieliśmy wylot do Krakowa.

Cinque Terre

I pomyśleć, że przed samym wyjazdem na Cinque Terre przeszło mi przez myśl, po kiego czorta jedziemy znów w to samo miejsce, skoro już tam byliśmy….

Odpowiedziałam sobie bardzo szybko po pierwszym dniu pobytu – teraz zobaczyliśmy zupełnie inne Cinque Terre niż wcześniej!

Ścieżki na Cinque Terre

Rejon znany jest przede wszystkim z Lazurowej Ścieżki, łączącej wszystkie nadmorskie miasteczka, a najbardziej znanym odcinkiem jest tzw. Droga Miłości łącząca Manarolę i Riomaggiore. Problem w tym, że jest czasowo zamknięta, podobnie jak szlak z Manaroli do Corniglii. Kiedy byliśmy (teraz i w 2015 r.), otwarte były odcinki pomiędzy Monterosso a Vernazzą i Vernazzą a Corniglią. Dwa lata temu przeszliśmy ten drugi szlak – jest piękny, przejście zajmuje ok. 1,5 godz.

W sezonie wstęp na ścieżki jest płatny – trzeba kupić Cinque Terre Card (która uprawnia też do nielimitowanych przejazdów pociągiem i autobusami – więcej poniżej). Mieliśmy ją 2 lata temu, a tym razem zrezygnowaliśmy, żeby nie gonić się po miasteczkach, a po prostu pobyć w nich na spokojnie, a przy przemieszczaniu się kupować bilety jednorazowe.

Cinque Terre Lazurowa Ścieżka

Cinque Terre Lazurowa Ścieżka
Jednak Lazurowa Ścieżka to tylko jedna z wielu w rejonie. Poglądową mapkę wszystkich znajdziecie tutaj.

Tym razem szliśmy wspomnianą ścieżką z Manaroli w stronę Volastry oraz szlakiem z Vernazzy do Sankturium Marii de Regio (ścieżki nr 6 i 8 na mapce powyżej). Obie trasy polecamy! Ale jak zobaczycie na mapce jest jeszcze wiele do przetestowania… Poza nienajtańszymi noclegami w miasteczkach, Cinque Terre wydaje się idealne na kilkudniowy trekking z plecakiem.

Cinque Terre

Praktyczne informacje

Piza:

JedzeniePizzeria Al Gusto 129 polecana jest na tripadvisorze. Sprawdziliśmy i rzeczywiście jest ekstra – pizze są pyszne, a ceny naprawdę przystępne. W tym przypadku sprawdza się zasada, że jeśli nie ma wolnego stolika albo widzicie kolejkę Włochów czekających po odbiór pizzy, to dobry znak 🙂 Ponieważ pizzeria jest dość mała, to jeśli zależy Wam na zjedzeniu w środku, warto zadzwonić i zarezerwować miejsce.

Spanie – The Prime B&B. Fajna lokalizacja przy dworcu i dyskoncie Eurospin, kuchnia do dyspozycji, ale zimno w pokojach i letnia woda pod prysznicem. Poza tym nazwa jest myląca – bed owszem jest, ale breakfast już nie 🙂

Cinque Terre:

Jedzenie – nie korzystaliśmy z restauracji ani tawern, ze względu na dość wysokie ceny. Kupowaliśmy głównie jedzenie na wynos: panini, smażone owoce morza, foccacie, pizze i makarony. Polecamy szczególnie smażalnię owoców morza Tutti Fritti w Riomaggiore (na głównej ulicy, po prawej stronie idąc w górę, od tunelu). Za 5 euro można do woli miksować różne morskie smakołyki w papierowym rożku, który jest całkiem spory. Z pizzą bywało różnie – niewiele miała wspólnego z tradycyjną, makarony i kanapki były ok. Poza sezonem część z tych punktów na wynos jest zamknięta, ale całkiem sporo pozostaje jeszcze otwartych. Trzeba pamiętać, że tylko do zmroku – w listopadzie gdzieś do 17:30, max. 18-stej. Po tym czasie miasteczka pustoszeją i trudno coś zjeść w normalnej cenie.

Spanie: spaliśmy w Camere Anna w Vernazzy. Cena dość wysoka w sezonie, poza sezonem też – ok. 100 zł/os, ale to pewnie zależy od terminu. W każdym razie to chyba najdroższy nocleg, w jakim kiedykolwiek byliśmy, ale też jeden z fajniejszych! Lokalizacja super, pokój i łazienka ogrzewane. Jeśli chodzi o tańsze opcje noclegowe – dwa lata temu spaliśmy pod namiotem w Levanto (miejscowość sąsiadująca z Cinque Terre, campingów jest tam co najmniej kilka – wszędzie trzeba się liczyć z kosztem ok. 15 EUR za osobę za noc, z samochodem jeszcze drożej). W miasteczku są dyskonty, restauracje, bary, całkiem przyjemna szeroka i piaszczysta plaża. Drugą opcją na zaoszczędzenie na noclegu jest La Spezia, która również sąsiaduje z Cinque Terre, ale od południa. W La Spezii Google nie znajduje campingów, zostają chyba tylko pokoje i hotele, poza tym to miasto jest… nadmorską bazą wojskową. Obok La Spezii jest Lerici, gdzie campów jest dużo, ale to raczej opcja dla zmotoryzowanych, bo nie ma bezpośrednich połączeń kolejowych z Lerici na 5Terre.

Zakupy: W Manaroli i w Vernazzy robiliśmy zakupy w Coopie – ceny oczywiście wyższe niż standardowo w tej sieci, ale dało się przeżyć. Przypuszczamy, że w pozostałych miasteczkach też są Coopy, ale nie mieliśmy potrzeby robić zakupów w innych miejscach, więc nie sprawdzaliśmy. Na pewno warto sprawdzać godziny otwarcia, bo nie we wszystkich miasteczkach są takie same.

Cinque Terre Card:

Karta w listopadzie 2017 r. kosztowała 13 euro/ 1 dzień (tutaj dokładny cennik ze wszystkimi opcjami zakupu). Umożliwia nielimitowane przejazdy pociągami i autobusami. Poza tym uprawnia też do wstępów do wybranych muzeów. Dwa lata temu mieliśmy kartę na 1 dzień i, owszem, odwiedziliśmy wszystkie miasteczka plus przeszliśmy fragment Lazurowej Ścieżki, ale w takim tempie wszystkie miasteczka wydają się strasznie podobne do siebie. A nie są! 🙂

Cinque Terre Riomaggiore

Pociągi:

Pomiędzy La Spezią a Levanto pociągi jeżdżą średnio co godzinę – w sezonie są mocno zatłoczone. Poza sezonem – na pewno nie puste, ale siąść się da bez problemu 🙂 Jeden przejazd bez karty kosztuje 2,20 euro (dokładna cena zależy od dystansu. W sezonie 4 euro!). Trzeba pamiętać, żeby wsiadać do środkowej części pociągu, ponieważ w Vernazzy, Manaroli i Riomaggiore perony są znacznie krótsze od całego składu pociągu – z początkowych i końcowych wagonów nie da się wysiąść! 😉
Wiele wskazuje na to, że Cinque Terre Card nie jest potrzebna do spacerowania ścieżkami innymi, niż te biegnące najbliżej morza. Zatem jeśli nie zależy nam na przejściu z Monterosso do Vernazzy lub z Vernazzy do Corniglii (pozostałe ścieżki przy samym morzu są zamknięte), warto przeliczyć, czy nie będzie taniej kupować bilety jednorazowe.

I na koniec…

Plusy wyjazdu późną jesienią:
+doładowanie witaminy D3
+mniej ludzi
+przyjemna temperatura, w której da się żyć
+taniej: noclegi, pociągi, pewnie niektóre punkty gastronomiczne też
+morze jeszcze lekko ciepłe

Minusy
– tylko jeden – szybko robi się ciemno, a co za tym idzie, dość chłodno

A Wy – lubicie wyjazdy poza sezonem? Co polecacie na późną jesień na przedłużony weekend?

Cinque Terre

Nasze propozycje: Stambuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *